• Wpisów: 235
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 02:38
  • Licznik odwiedzin: 76 177 / 2600 dni
 
wendigo
 
No dobrze, zabawię się dziś w yyy... nie wiem kogo :D i zrobię recenzję mojego nowego kalendarza :P Tak, tego co się nim wszyscy tak podniecają, a przynajmniej w zagranicznych pewnych kręgach ;)

o ten chodzi: www.personal-planner.com/US/

Przeczytałem o takim u kogoś i najpierw pomyślałem: chyba bym musiał na głowę upaść żeby tyle zapłacić za kalendarz... i chyba upadłem :D Ale dzisiaj przyszedł!

Ja wybrałem najmniejszy, więc nie dostałem go w kartonie, tylko w kopercie:
DSCF3698.JPG

i też było to słynne: "Ta-da!" ;)
DSCF3699.JPG

Zawartość przesyłki:
DSCF3700.JPG

Przyszedł więc po tygodniu od zamówienia! (wysłałem je wieczorem w zeszły czwartek, w miniony właśnie piątek przed południem był już w mojej skrzynce, do Polski pewnie doszedłby 2-3 dni później)
W ogóle nad projektowaniem okładek siedziałem chyba z tydzień :D To mała forma, a ja chciałem mieć koniecznie tak dużo jak się da. W końcu zdecydowałem się na kilka zdjęć na przedniej i coś w rodzaju kolażu na tylnej. I niemal każdy obrazeczek coś znaczy i jest dokładnie przemyślany.
DSCF3702.JPG

Chciałem żeby zdjęcia przypominały mi miłe chwile (lub mobilizowały do kolejnych) - dwa pierwsze są moje, czwarte nie, ale też przypomina, trzecie to jakieś plany na kiedyś, szóste to Londyn - nie wiem jeszcze czy to plan na ten rok czy na następny, ale na pewno na w trakcie obowiązywania kalendarza! (bo kalendarz mam od listopada 2015 do listopada 2016, jak mi się spodoba, to następny wezmę od początku 2017). A piąte to bo.. a tak o ;) Tło natomiast - bo nie miałem na nic innego pomysłu, z resztą plaża, to zawsze dobry motyw.
Co do napisu to też długo kombinowałem. Czy wpisać imię czy nick i który, a jak imię, to w jakiej formie, a może nic - tylko rok. Najpierw chciałem mój najnowszy nick, ale nie pasował mi taki długi napis. Z resztą innych nicków może też nie chciałbym w realu ujawniać, więc zdecydowałem się na największy skrót imienia i myślę, że to wygląda najlepiej.
Nie byłem pewien jak wyjdzie grafika jakościowo, liczyłem się z tym że może być średnio, chociaż ludzie pisali, że byli zaskoczeni świetną jakością grafiki, no i mieli rację - też jestem., jest naprawdę świetnie. Z tyłu to aż za dobrze :D
DSCF3706.JPG

za dobrze, bo ta para panów, to miała być na tyle malutka, żebym to tylko ja wiedział, że to jest para panów :D no cóż, mogłem zrobić ją jeszcze mniejszą :P Ogólnie tył to miał być kolaż mniej-więcej równych obrazków, ale stwierdziłem że dopasowywać je będzie zbyt pracochłonnie i zrobiłem coś takiego: trzy melancholijne widoczki, w tym jeden zajmujący największą część okładki, coś przywodzącego spokój bądź medytację, miś bo musiałem odzwierciedlić, że lubię misie ;) palmy bo też lubię takie klimaty (ile ja się naszukałem odpowiedniego fioletowego tła :D ale musiało być właśnie takie, bo brakowało mi na kolażu fioletu), trochę ezoteryki, jeden tekst i... samochód :D Bardzo lubię tak przełamywać schematy - wiecie, natura, medytacja, rozwój duchowy... i nagle maszyna, ten raczej zanieczyszczający środowisko ;) (ale tak naprawdę uważam, że to też narzędzie rozwoju duchowego, jak wszystko dane nam na tym świecie). To oczywiście mój wymarzony i też się naszukałem odpowiedniej fotki (a nie żeby np. był czerwony na tle brązowych gór :D ).
Tak więc mój kalendarz to może poniekąd trochę też taka "Mapa marzeń" ;)

Pierwsza strona wygląda tak:
DSCF3703.JPG

i nie, nie chodziło o to żeby dopasować tekst do języka kalendarza ;) ale po prostu to jest... a raczej chciałbym żeby było moje motto :P jakoś tak za mną chodzi, więc postanowiłem je sobie właśnie umieścić. A pod spodem to już standardowe dane kontaktowe. Tu też zdecydowałem się na ten język, skoro w tym właśnie kraju przebywam najwięcej ;) Po drugiej stronie (czyli wewnętrzna część okładki) też chyba coś sobie nakleję, jakieś inne motto zamiast historii producentów (swoją drogą żyłę złota odkryli - rzecz którą nie tylko można sprzedawać ciągle nowym klientom, ale i co roku tym samym! - serio, jestem pod wrażeniem). Tym razem zdecyduję się jednak na inny język:
"For every problem under the sun.
There is a remedy, or there is none;
If there be one, try to find it;
If there be none, never mind it." :)
Kolejne strony wyglądają tak:
DSCF3704.JPG

- i tu znowu - nad nagłówkiem zastanawiałem się dłuuugo... szary z również fajnym motywującym tekstem pasował mi do okładek właściwie bardziej... ale po kilku zmianach zdecydowałem się na ten, bo bardzo chciałem żeby mój kalendarz był w wesołych kolorach :) dlatego też paski na stronach są, żółte a nie na przykład szare (sorry ale różowe nie pasowały mi zupełnie ;) ). Co do języka... oczywiście najchętniej wziąłbym polski ale nie było ;) więc niemiecki, bo hmm... mam takie swoje różne dziwne preferencje :D np. jeśli chodzi o programy komputerowe, to nigdy nie instaluję niemieckiego interfejsu - miałem kiedyś i nie, po prostu nie pasuje mi to, jeśli nie polski to tylko angielski (a w przypadku rzeczy typu Photoshop, to wyłącznie angielski). Ale jeśli chodzi o kalendarz, to wolę niemiecki jeśli nie polski. Fajne jest to, że tygodnie są numerowane, to mi się zwłaszcza w tym kraju przydaje. Święta itp. są oznaczone domyślnie (tak samo jak i fazy księżyca, zmiana czasu itp.) różnymi fajnymi znaczkami, można było dodać również swoje terminy, więc dodałem urodziny kilku znajomych i osób z rodziny, tak teraz myślę, że mogłem tez sobie od razu wpisać terminy zastrzyków :P Do tych terminów można było też wybrać różne inne znaczki:
DSCF3705.JPG

;)
Na ostatnie strony wybrałem podgląd 2016 roku i zwykłe kratkowane kartki. Szkoda, że można było wybrać podgląd dwóch lat, a nie można było np. zagospodarować tych 6 kartek inaczej, bo też długo myślałem - mapki też bym chciał... (o adresach też myślałem) ale skoro nie można było mieć trzech tych rzeczy, zdecydowałem że podgląd roku i kartki na notatki potrzebne mi są bardziej - lubię sobie zapisać w kalendarzu na właśnie takich dodatkowych kartkach godziny otwarcia gabinetu mojego lekarza, dentysty itp... a i te adresy znajomych, których z resztą nie ma przecież tak dużo, też mogę zapisać tam odręcznie. Świetną rzeczą jest też przekładka, w którą można coś włożyć, a nią samą umieścić w dowolnym miejscu - często mam jakąś wizytówkę czy ulotkę, które wkładam w kalendarz... tylko że mi wypadają :D a tu przynajmniej będą miały swoje miejsce. Linijkę wybrałem szarą, bo żaden inny kolor mi nie leżał i gumkę ściągającą kalendarz tak samo (wziąłem jasnoszarą a i tak jest ciemna, a ciemny szary to by już była prawie czarna)
DSCF3707.JPG

Linijka do tego jest ciut większa więc wystaje poza strony dzięki czemu może służyć jako zakładka
DSCF3711.JPG


Myślałem, że kalendarz będzie grubszy, tak jakoś mi się zdawało... ale nie jest, to nawet lepiej. Wielkościowo też jest fajnie, tu porównanie z moim telefonem:
DSCF3709.JPG

ok, jest mały :D (albo mój telefon duży :D nie no, kalendarz ma 14cm), czyli super, bardzo mi zależało na czymś małym, lubię takie poręczne, wszędziesię mieszczące, co złapać można, szybko umieścić w torbie, ha... ten to może nawet w kieszeni :D

Reasumując: kalendarz jest ładny, fajny i bardzo mi się podoba. Ale czy jest warty 19 Euro? (a z przesyłką to coś ponad 20). Szczerze mówiąc to... nie :D Uważam po prostu, że to drogo jak na taki gadżet. [20 erło?! toż ja nawet tylu nie wydaję na tygodniowe zakupy! /i może właśnie dlatego mogę sobie na niego pozwolić :P bo na co dzień wydaję mniej/, a na jutrzejszych /dzisiejszych/ zakupach to kto wie, może nawet w 10€ się zmieszczę, bo w sumie 12 bułek + masło i to chyba tyle, no może jeszcze jakąś słodką bułkę].
Jeśli więc ma ktoś zbędne 80 złotych (albo sto czy ile tam za większe formaty wychodzi), to może sobie taki kalendarz zamówić. A jak nie ma, to może kupić jakiś w sklepie, okleić swoimi wydrukami i też będzie :D
To mi się kojarzy z gadżetem dla jakichś rozkapryszonych, bogatych nastolatek :D Ponieważ jednak sam jestem takim dziwnym, umysłowo zatrzymanym na poziomie nastolatka i ostatnio nawet bogatym (autosugestia-mode-on :D), to go sobie kupiłem i jestem zadowolony :D

DSCF3712.JPG


(normalnie jestem pod wrażeniem ile napisałem na ten temat :D )

Nie możesz dodać komentarza.

 
  • awatar
     
     
    Kuba c'est la vie
    ja najczęściej kupuję moleskin ;) a ten wygląda jak prawdziwe wyzwanie co jakiś czas decyduję się na kalendarz kolorowy, może 2016 będzie właśnie coś w nowym stylu...albo w ogóle zrezygnuje z kalendarza i pierwszy raz wszystko będę w głowie nosił, to by było wyzwanie :D