• Wpisów:235
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:259 dni temu
  • Licznik odwiedzin:72 673 / 2484 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jest późno i obiecałem sobie wcześniej chodzić spać (a jeszcze tyle do zrobienia), to wszystko dlatego że wreszcie machłem dużą notkę na bloga :P Ale nie mogę podarować sobie jeszcze tego wpisu, bo dzisiaj był taaaki fajny dzień :P Mógłbym godzinami opowiadać o pracy ;) chociaż dała mi w kość (niby nie ciężko ale ze 3kg, to prawie jak hantelki :D raz z góry, raz z dołu... ja nie wiem, to by trzeba było na głowę upaść żeby po takiej pracy jeszcze na siłownię chodzić :D ), ale M. był dzisiaj taaaki uroczy ;) i duuużo go było za moimi plecami i obok, chwilę nawet ze mną pracował :P (ooch, się mogłem poocierać :D i było parę momentów, że już go chciałem zapytać co to za perfumy :P mógłbym to tak ująć niby mimochodem, ale i tak nie wiem czy to nie będzie za bardzo... no ;) a drugi moment - ta jego przypinka na kołnierzyku, ale za szybko mi uciekł wtedy :P a akurat ktoś go o to zapytał i gdybym się odrobinkę wcześniej uporał z pracą, to ja bym wtedy go przytrzymał i przeczytał sobie :P w tym momencie byłoby to nie przesadzone ;) ). Ale i tak było zabawnie - złapał kartkę ze zleceniem: "nie ta naklejka" - leci po nową, przyszedł: "prawą wydrukowałem..." - leci z powrotem :D przychodzi, patrzy się, wraca się, pewnie znów wydrukował prawą :D śmiać mi się chce, wraca z lewą, podaje mi, śmiejemy się :D
Chwilami było luźno, lubię specjalne zlecenia, bo obie strony są takie same, nie muszę patrzeć, w dodatku nie mają kabli, tylko biorę, skanuję i dalej. I cała grupa zleceń jest taka sama, obojętnie które wezmę. Ale trzeba uważać żeby nie pomieszać kolorów (grup zleceń). A dziś tak leżały, że brałem mimo wszystko po numerach. Przychodzi M.: "weź sobie wszystkie kartki razem, tylko pilnuj żeby się zgadzały: 5 podwójny szew, 0 pojedynczy" - "Ok, ok" - mówię, git, dobra, wszystko jasne. A potem mi te kartki zbiera: "o tu widzisz, zero - pojedynczy", ja się tak patrzę: jak kurde pojedynczy jak ja dwa widzę i panika lekka o co kaman w końcu :D zaraz się pogubię, ale patrzę za chwilę na te "pojedyncze", "podwójne", pojedyncze, podwójne... czym one się różnią? - zajarzyłem w końcu, że to o szwy poprzeczne chodzi, genialny jestem ;D
A już najlepsze to było jak pyta o obcinaczkę: "to twoje?", "nie, tu leżało", "nie, to moje" aha :D kolega wczoraj mi nie powiedział :D ale leżało od wczoraj, to cud bo normalnie wszystko znika :P i tak mi mówi żebym brał ze sobą albo oddał, ja ok, że nie wiedziałem, mam swoje jakby co, to on że ok, to tą zabierze, ja że ok, położyłem swoją. Po chwili mówi, że zabierze moją, a tą ja mam wziąć: "tą jest łatwiej" (fakt jest lżejsza i poręczniejsza). No jakież to było słodkie z jego strony :P Ale będzie musiał takie ciężkie nosić w spodniach :D :D (hahaha, jakby co nic nie piłem, to samo tak dwuznacznie wyszło XD ale z tym akurat mógłbym pomóc XD )
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
No dobrze, zabawię się dziś w yyy... nie wiem kogo :D i zrobię recenzję mojego nowego kalendarza :P Tak, tego co się nim wszyscy tak podniecają, a przynajmniej w zagranicznych pewnych kręgach ;)

o ten chodzi: http://www.personal-planner.com/US/

Przeczytałem o takim u kogoś i najpierw pomyślałem: chyba bym musiał na głowę upaść żeby tyle zapłacić za kalendarz... i chyba upadłem :D Ale dzisiaj przyszedł!

Ja wybrałem najmniejszy, więc nie dostałem go w kartonie, tylko w kopercie:

i też było to słynne: "Ta-da!" ;)

Zawartość przesyłki:

Przyszedł więc po tygodniu od zamówienia! (wysłałem je wieczorem w zeszły czwartek, w miniony właśnie piątek przed południem był już w mojej skrzynce, do Polski pewnie doszedłby 2-3 dni później)
W ogóle nad projektowaniem okładek siedziałem chyba z tydzień :D To mała forma, a ja chciałem mieć koniecznie tak dużo jak się da. W końcu zdecydowałem się na kilka zdjęć na przedniej i coś w rodzaju kolażu na tylnej. I niemal każdy obrazeczek coś znaczy i jest dokładnie przemyślany.

Chciałem żeby zdjęcia przypominały mi miłe chwile (lub mobilizowały do kolejnych) - dwa pierwsze są moje, czwarte nie, ale też przypomina, trzecie to jakieś plany na kiedyś, szóste to Londyn - nie wiem jeszcze czy to plan na ten rok czy na następny, ale na pewno na w trakcie obowiązywania kalendarza! (bo kalendarz mam od listopada 2015 do listopada 2016, jak mi się spodoba, to następny wezmę od początku 2017). A piąte to bo.. a tak o ;) Tło natomiast - bo nie miałem na nic innego pomysłu, z resztą plaża, to zawsze dobry motyw.
Co do napisu to też długo kombinowałem. Czy wpisać imię czy nick i który, a jak imię, to w jakiej formie, a może nic - tylko rok. Najpierw chciałem mój najnowszy nick, ale nie pasował mi taki długi napis. Z resztą innych nicków może też nie chciałbym w realu ujawniać, więc zdecydowałem się na największy skrót imienia i myślę, że to wygląda najlepiej.
Nie byłem pewien jak wyjdzie grafika jakościowo, liczyłem się z tym że może być średnio, chociaż ludzie pisali, że byli zaskoczeni świetną jakością grafiki, no i mieli rację - też jestem., jest naprawdę świetnie. Z tyłu to aż za dobrze :D

za dobrze, bo ta para panów, to miała być na tyle malutka, żebym to tylko ja wiedział, że to jest para panów :D no cóż, mogłem zrobić ją jeszcze mniejszą :P Ogólnie tył to miał być kolaż mniej-więcej równych obrazków, ale stwierdziłem że dopasowywać je będzie zbyt pracochłonnie i zrobiłem coś takiego: trzy melancholijne widoczki, w tym jeden zajmujący największą część okładki, coś przywodzącego spokój bądź medytację, miś bo musiałem odzwierciedlić, że lubię misie ;) palmy bo też lubię takie klimaty (ile ja się naszukałem odpowiedniego fioletowego tła :D ale musiało być właśnie takie, bo brakowało mi na kolażu fioletu), trochę ezoteryki, jeden tekst i... samochód :D Bardzo lubię tak przełamywać schematy - wiecie, natura, medytacja, rozwój duchowy... i nagle maszyna, ten raczej zanieczyszczający środowisko ;) (ale tak naprawdę uważam, że to też narzędzie rozwoju duchowego, jak wszystko dane nam na tym świecie). To oczywiście mój wymarzony i też się naszukałem odpowiedniej fotki (a nie żeby np. był czerwony na tle brązowych gór :D ).
Tak więc mój kalendarz to może poniekąd trochę też taka "Mapa marzeń" ;)

Pierwsza strona wygląda tak:

i nie, nie chodziło o to żeby dopasować tekst do języka kalendarza ;) ale po prostu to jest... a raczej chciałbym żeby było moje motto :P jakoś tak za mną chodzi, więc postanowiłem je sobie właśnie umieścić. A pod spodem to już standardowe dane kontaktowe. Tu też zdecydowałem się na ten język, skoro w tym właśnie kraju przebywam najwięcej ;) Po drugiej stronie (czyli wewnętrzna część okładki) też chyba coś sobie nakleję, jakieś inne motto zamiast historii producentów (swoją drogą żyłę złota odkryli - rzecz którą nie tylko można sprzedawać ciągle nowym klientom, ale i co roku tym samym! - serio, jestem pod wrażeniem). Tym razem zdecyduję się jednak na inny język:
"For every problem under the sun.
There is a remedy, or there is none;
If there be one, try to find it;
If there be none, never mind it." :)
Kolejne strony wyglądają tak:

- i tu znowu - nad nagłówkiem zastanawiałem się dłuuugo... szary z również fajnym motywującym tekstem pasował mi do okładek właściwie bardziej... ale po kilku zmianach zdecydowałem się na ten, bo bardzo chciałem żeby mój kalendarz był w wesołych kolorach :) dlatego też paski na stronach są, żółte a nie na przykład szare (sorry ale różowe nie pasowały mi zupełnie ;) ). Co do języka... oczywiście najchętniej wziąłbym polski ale nie było ;) więc niemiecki, bo hmm... mam takie swoje różne dziwne preferencje :D np. jeśli chodzi o programy komputerowe, to nigdy nie instaluję niemieckiego interfejsu - miałem kiedyś i nie, po prostu nie pasuje mi to, jeśli nie polski to tylko angielski (a w przypadku rzeczy typu Photoshop, to wyłącznie angielski). Ale jeśli chodzi o kalendarz, to wolę niemiecki jeśli nie polski. Fajne jest to, że tygodnie są numerowane, to mi się zwłaszcza w tym kraju przydaje. Święta itp. są oznaczone domyślnie (tak samo jak i fazy księżyca, zmiana czasu itp.) różnymi fajnymi znaczkami, można było dodać również swoje terminy, więc dodałem urodziny kilku znajomych i osób z rodziny, tak teraz myślę, że mogłem tez sobie od razu wpisać terminy zastrzyków :P Do tych terminów można było też wybrać różne inne znaczki:

;)
Na ostatnie strony wybrałem podgląd 2016 roku i zwykłe kratkowane kartki. Szkoda, że można było wybrać podgląd dwóch lat, a nie można było np. zagospodarować tych 6 kartek inaczej, bo też długo myślałem - mapki też bym chciał... (o adresach też myślałem) ale skoro nie można było mieć trzech tych rzeczy, zdecydowałem że podgląd roku i kartki na notatki potrzebne mi są bardziej - lubię sobie zapisać w kalendarzu na właśnie takich dodatkowych kartkach godziny otwarcia gabinetu mojego lekarza, dentysty itp... a i te adresy znajomych, których z resztą nie ma przecież tak dużo, też mogę zapisać tam odręcznie. Świetną rzeczą jest też przekładka, w którą można coś włożyć, a nią samą umieścić w dowolnym miejscu - często mam jakąś wizytówkę czy ulotkę, które wkładam w kalendarz... tylko że mi wypadają :D a tu przynajmniej będą miały swoje miejsce. Linijkę wybrałem szarą, bo żaden inny kolor mi nie leżał i gumkę ściągającą kalendarz tak samo (wziąłem jasnoszarą a i tak jest ciemna, a ciemny szary to by już była prawie czarna)

Linijka do tego jest ciut większa więc wystaje poza strony dzięki czemu może służyć jako zakładka


Myślałem, że kalendarz będzie grubszy, tak jakoś mi się zdawało... ale nie jest, to nawet lepiej. Wielkościowo też jest fajnie, tu porównanie z moim telefonem:

ok, jest mały :D (albo mój telefon duży :D nie no, kalendarz ma 14cm), czyli super, bardzo mi zależało na czymś małym, lubię takie poręczne, wszędziesię mieszczące, co złapać można, szybko umieścić w torbie, ha... ten to może nawet w kieszeni :D

Reasumując: kalendarz jest ładny, fajny i bardzo mi się podoba. Ale czy jest warty 19 Euro? (a z przesyłką to coś ponad 20). Szczerze mówiąc to... nie :D Uważam po prostu, że to drogo jak na taki gadżet. [20 erło?! toż ja nawet tylu nie wydaję na tygodniowe zakupy! /i może właśnie dlatego mogę sobie na niego pozwolić :P bo na co dzień wydaję mniej/, a na jutrzejszych /dzisiejszych/ zakupach to kto wie, może nawet w 10€ się zmieszczę, bo w sumie 12 bułek + masło i to chyba tyle, no może jeszcze jakąś słodką bułkę].
Jeśli więc ma ktoś zbędne 80 złotych (albo sto czy ile tam za większe formaty wychodzi), to może sobie taki kalendarz zamówić. A jak nie ma, to może kupić jakiś w sklepie, okleić swoimi wydrukami i też będzie :D
To mi się kojarzy z gadżetem dla jakichś rozkapryszonych, bogatych nastolatek :D Ponieważ jednak sam jestem takim dziwnym, umysłowo zatrzymanym na poziomie nastolatka i ostatnio nawet bogatym (autosugestia-mode-on :D), to go sobie kupiłem i jestem zadowolony :D



(normalnie jestem pod wrażeniem ile napisałem na ten temat :D )
  • awatar Gość: ja najczęściej kupuję moleskin ;) a ten wygląda jak prawdziwe wyzwanie co jakiś czas decyduję się na kalendarz kolorowy, może 2016 będzie właśnie coś w nowym stylu...albo w ogóle zrezygnuje z kalendarza i pierwszy raz wszystko będę w głowie nosił, to by było wyzwanie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

bez jaj, ale ja bym się bał, że usiądę z takim czymś w kieszeni i mi się połamie :/ (ja bym się bał nawet z moim obecnym, dlatego noszę w pokrowcu ;) )
  • awatar wendigo: @hairlovelo: ten na podglądzie może nie, ale na wideo są inne jakieś i o te inne bym się obawiał :P
  • awatar hairlovelo: jak go złożysz na pół to Ci się nie złamie :)
  • awatar Reach the stars: Dokładnie. Koleżanka z klasy na zielonej szkole miała Iphone'a w tylnej kieszeni w bunkrze z szurnięntym przewodnikiem, który co chwila kazał kucać. Do domu wróciła z posiekaną szybką...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

ale się uśmiałem, aż mnie gardło boli :D
 

 


ale najlepszy jest komentarz:
"wow naprawde monumentalne, mialem leciec do Egiptu zobaczyc sfinksa I piramidy albo do Peru ale pierdole, pojade do Wietrzychowic zamiast tego. Widac jaki kraj takie piramidy"
padłem :D :D :D :D :D :D :D :D
 

 
Z pająkiem mi nie wyszło, nie chciał jeść tego co mu dałem :D Teraz mam konika polnego - ten przynajmniej je zielsko, więc nie ma problemu z nakarmieniem go ;) Ciekawe jak długo pożyje. Ale też mi wlazł do domu, więc ma za swoje.
Ale tak szczerze - uważam, że koniki polne są tak 500 razy obrzydliwsze od pająków :D
 

 

- abstrahując już od tego czy to prawda czy nie, jak można pisać, że to brzydkie jest? mnie się bardzo podoba :P
(po prostu mój trzeci samochód znowu jest w ciemnym i nieciekawym kolorze i nie, nadal się z tym nie pogodziłem ;) )
 

 



z wczoraj - a ja wciąż nie mam czasu instalnąć :(
 

 
Przedwczoraj złapałem w moim pokoju pająka :/ Jakby był mały, to bym go z miejsca bez litości ubił ale to wielkie bydle jest i jeszcze by mi się po ścianie rozmazało, więc siedzi jak na razie pod szklanką na ulotce (zawsze tak łapię takie duże stwory) i się zastanawiam co z nim zrobić. Oczywiście mogłem wyrzucić przez balkon ale mnie wkurzył więc siedzi za karę.
No i tak sobie patrzę na internetach, może pohoduję :P
tylko czym ja będę toto karmił? aż tak często owady mi się nie trafiają, no chyba że jakoś by mi się udało zwabiać do niego muszki owocówki (tych się kurde porobiło za dużo ostatnio :/ )
 

 

takie prawdziwe! :D
 

 
Obejrzałem sobie przedwczoraj to: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wieczny_%C5%BByd (jest na dailymotion z napisami) i nie polecam :D toż to jak gwałt na własnym umyśle :D A obejrzałem bo na jednym forum rozmawiamy o emigrantach, i ktoś porównał że demonizowanie np. muzułmanów jest trochę jak demonizowanie Żydów w III Rzeszy i że poleca ten film żeby zobaczyć mechanizm jak to działa. No to obejrzałem. I... wystarczy poczytać o tym filmie, spokojnie można nie oglądać :D
A jak już tak szukałem tego filmu, znalazłem coś innego i wczoraj włączyłem sobie na dobranoc (ostatnio biorę kompa do łóżka i oglądam) jeszcze to:(https://pl.wikipedia.org/wiki/Feldzug_in_Polen )- tu się przynajmniej można czasem pośmiać :D jak to naziści wyswobodzili ludność w Polsce spod panowania okrutnych Polaków XD i jak ta ludność czekała na swoich wybawców :D Aczkolwiek przysypiałem na tym.
Mimo tych negatywnych doświadczeń dzisiaj obejrzałem to: https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BByd_S%C3%BCss_%28film_1940%29 (też na dailymotion), to przynajmniej ma jakąś fabułę... no i faktycznie mistrzostwo propagandy, Jezu, ale to trzeba mieć naryte w berecie żeby coś takiego wymyślić :D
I to by było na tyle, z ciekawości można na wszystko zerknąć ale chyba mi wystarczy.
 

 
W piątek w pracy na mojej skrzynce (znaczy się na moim miejscu siedzącym :D ) leżała stara gazeta z samochodami, a że w piątek też było luźno, to zdążyłem ją przejrzeć, kolega obok też przeglądał i mówi, że to jego wymarzony samochód. Patrzę - Audi A-cośtam. Hmm... czemu wszyscy chcą Audi? nie widzę nic specjalnego w tych samochodach :D (no dobrze, mają ładne światła przednie, przyznaję, ale to trochę mało). Więc ja się znowu rozmarzyłem o moim wymarzonym samochodzie:

nawet ten kolor mógłby być :)
(źródło zdjęcia: http://auto-galeria.info/galeria/volkswagen/volkswagen-amarok/ )
Nawet zerknąłem na Allegro, już od 60 tyś można kupić używany... więc... rok pracy tam gdzie pracuję i mógłbym sobie kupić :D no dobra, półtora ;) (hłehłe, to byłby cud tam się tyle utrzymać ;) ). Tylko że hmm... nigdy w życiu nie kupię sobie (gdy będę mógł sam wybrać) samochodu czarnego, szarego, srebrnego, białego też wolałbym nie... i granatowego też nie chcę, czerwonego raczej też nie. Sensowne kolory zaczynają się już niestety w takich cenach: http://otomoto.pl/oferta/volkswagen-amarok-2-0-tsi-160-km-vat-23-navi-maly-przebieg-ID6y7Cax.html (jeszcze w dodatku benzyna :/ ), no dobra, ja rozumiem że taki samochód niekoniecznie dobrze by wyglądał w rażąco zielonym ;) ale no niechby taki brązowy był, to już lepiej... Ale serio, gdybym kupował sobie wybrany samochód, to najwyżej, o ile faktycznie byłoby taniej, dałbym do ofoliowania na jakiś oryginalny kolor - to też jakiś pomysł.
I w ogóle ja nie wiem co to za wyrzygawcza tendencja do produkowania 95% samochodów (wszystkich, wystarczy się rozejrzeć po ulicy) w wyżej wymienionych kolorach :/
 

 
w "Modzie na zdrowie" z lutego była wzmianka o takich naczyniach: http://biotrem.pl/pl/ - genialne! :) Nadają się do piekarnika i mikrofali z tego co pisze na stronie. Oczywiście jak dla mnie największą ich zaletą jest to, że po zakończeniu użytkowania można je zjeść, więc nie trzeba zmywać! :D
10 talerzy kosztuje 7zł, czyli 70gr za talerz... mnie talerz starcza tak na tydzień, 70gr na tydzień za brak konieczności zmywania, to nie jest wygórowana cena (no liczny 1,40zł, bo jak jem jakieś "brudzące" dania /gotowane, np. coś z sosem albo tłuste, smażone/ to starcza na dwa dni, ale to rzadko jem). Kupiłbym je sobie, tylko że koszt przesyłki jak zwykle zmienia wszystko :/
No i w sumie nawet wtedy nie odpada problem mycia sztućców :P
  • awatar charmed-by-the-simple: kiedys blogowałam na pingerze, teraz sie przenioslam i jak masz chwile i chęć to wpadnij, zostaw komentarz :) http://inerko.blogspot.com/
  • awatar Catkin ☆: Dobry patent! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Byłem dziś w sklepie (ale nie kupiłem tego co chciałem), potem wydrylowałem kilo czereśni za pomocą widelca :D (wczoraj kupiłem przecenione, bo resztka ale jeszcze ładne, no to dlatego aż tak dużo kupiłem) bo drylownicy też nie było w sklepie, więc zrobiłem sobie taką: http://tipy.interia.pl/artykul_video_13908,jak-wydrylowac-wisnie-widelcem.html :D ), teraz mogę sobie zamrozić. A na koniec zrobiłem kilka świec wreszcie (pół dnia w kuchni na topieniu wosku :D ) ale przynajmniej produktywny dzień :P A także (podczas wykonywania tych wszystkich czynności) obejrzałem tysiącpięćset filmów o apokalipsie, piekle, III wojnie światowej, iluminatach, sekretach Disneya i Bóg wie czym jeszcze na YT :D Niektóre to chyba po raz drugi :D Zamiast przebudzony, czuję się odmóżdżony :D
Najlepsze jest to:
2;05 - giender atakuje! i to już od lat! :D Szkoda że facet nie wrzucił tego filmu co miała być mowa co należy oglądać - jestem bardzo ciekawy! XD
 

 
właśnie sobie kupiłem (na ebayu) zabawkę :D
a co najlepsze: udało mi się znaleźć taką i zmieniającą kolor i świecącą w ciemności! więc mój dylemat się rozwiązał :D (oczywiście odpowiednio też kosztowała, ale cii :P )
 

 


"Z miliona Cię wybrałem zwyczajnie pokochałem
Po prostu platonicznie fantastycznie
I tego nie rozumiem na ziemię zejść nie umiem
Kocham Cię tak magicznie fantastycznie"

...tak jakoś pasująco brzmi :D

btw. wczoraj M. bywał trooszeczkę częściej w naszej części hali niż ostatnio i przed przerwą patrzę, że idzie do WC, no to ja za nim :D normalnie nie myję rąk przed przerwami (bo mi szkoda czasu :D a już też bez przesady, rękawiczki mam, tak się nie brudzę aż), ale teraz myślę - umyję, tak rzadko go widzę, że trzeba korzystać :D No i on tam cośtam z kimś gadał i ten ktoś mówi "wczoraj czwartek, dziś już piątek!", on: "tak szybko to leci, niestety" (to miał być żart, że niby szkoda, że już weekend :D ), ja (sobie myślę): No jak cię tak widzę, to też żałuję :P
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Siedzę właśnie w domu, 500km od Polski i co słyszę za oknem: "Legia! Legia Warszawa! Legia! Legia Warszawa!" :0 Szkoda, że nie mam donośnego głosu, krzyknąłbym: "Zamknąć mordy bo siarę robicie!" :s Wylazłem na balkon i patrzę - grupa chłopaków w samych gaciach idzie ulicą i tak się drze. Po prostu żal.pl :s Chyba dłużej tu stali, gdybym wcześniej wiedział, zadzwoniłbym na policję zgłosić zakłócanie ciszy nocnej, serio. Denerwuje mnie takie buractwo.
 

 
wypiłem se piwko, a że mało dzisiaj jadłem to trochę mi zaszumiało w głowie i takie mnie natchnie na sprzątanie wzięło, że już posprzątałem kuchnię i pół pokoju :D to może to tak trzeba :D a jak mi przejdzie to se jeszcze setkę wódki walnę i może posprzątam całe mieszkanie do rana :D